Ousmane Dembélé opowiedział o zmianie podejścia, która pomogła mu sięgnąć po Złotą Piłkę w 2025 roku. Francuz nie ukrywa, że ponowna wygrana byłaby dla niego powodem do dumy, ale sam nie wskazał siebie jako faworyta – wyróżnienie przyznałby koledze z PSG, Chwiczy Kwaracchelii.
Dembélé postawił na skuteczność i dojrzałość
Laureat Złotej Piłki udzielił wspólnego wywiadu BBC z Kwaracchelią. W ostatnich tygodniach coraz częściej mówi się o rywalizacji o prestiżową nagrodę, jednak Dembélé – w przeciwieństwie do Kyliana Mbappe – nie wydaje się nią szczególnie zafascynowany. Zdradził za to, co jego zdaniem pomogło mu triumfować w poprzednim sezonie.
„Mój mentalność” – wskazał Francuz, mówiąc o najważniejszej zmianie. Jak wyjaśnił, z wiekiem stał się dojrzalszy. W wieku 28 lat patrzy na futbol inaczej niż wtedy, gdy jako 20-latek występował w Borussii Dortmund. Nadal chce strzelać gole i notować asysty, ale coraz większą wagę przykłada do efektywności oraz pomagania drużynie.
W Barcelonie uczył się od Messiego
Dembélé przyznał, że wpływ na jego rozwój miała również kariera klubowa, a szczególnie pobyt w Barcelonie. W młodości zależało mu na efektownych zagraniach i reakcji kibiców. Z czasem zrozumiał jednak, że na boisku najważniejsza jest skuteczność.
Francuz przypomniał, że w Barcelonie grał u boku najlepszych piłkarzy świata, w tym Lionela Messiego. Obserwowanie Argentyńczyka i jego podejścia do gry było dla niego cenną lekcją. „Wszystko, co robił, miało na celu efektywność. Wiele się od niego nauczyłem” – podkreślił.
„Nie chcę, żeby mówiono, że to był przypadek”
Zdobycie Złotej Piłki nie zmieniło, jak zapewnia Dembélé, jego stylu gry. Piłkarz ma świadomość, że po otrzymaniu takiego wyróżnienia rosną oczekiwania i zainteresowanie jego występami, ale na boisku stara się pozostać sobą.
Choć nie stawia siebie w roli faworyta, przyznał, że chciałby ponownie znaleźć się na szczycie. Jak zaznaczył, po zdobyciu nagrody chce udowodnić, że nie był to jednorazowy sukces. Sam wskazałby jednak na Kwaracchelię. „To wyjątkowe chwile i ogromna duma, ale zobaczymy, co się wydarzy” – podsumował.



